Dobry początek

Autor: admin. Data: 17 mar 2010, 12:25.

Wiosną skora będzie gładka, a ciało kształtne, Co trzeba zrobić, aby spełniła się tak optymistyczna zapowiedź? Zacząć działać zimą, Zapraszamy do centrum świadomego planowania pielęgnacji, Razem ze specjalistami ułożyliśmy listę spraw najpilniejszych.

Dermatolodzy i kosmetyczki zachęcają nas do systematycznego dbania o siebie. A my? Słuchany i… robimy swoje, czyli nic. I potem tydzień przed majówką, miesiąc przed wakacjami chcemy błyskawicznie nadrobić stracony czas. Oczekujemy, że nadzwyczajne kremy, suplementy czy zabiegi upiększające załatwią sprawę za nas i z dnia na dzień skóra zrobi się gładka, ciało zgrabne,, a włosy i paznokcie mocne, zdrowe. Rzeczywistość weryfikuje marzenia. Czas pozostaje niezbędnym składnikiem każdej kuracji. W przypadku kosmetyków odmładzających na efekty musisz poczekać około trzech miesięcy, a zabiegów antycellulitowych – nie mniej niż 8-10 tygodni. Dopiero po zużyciu słoiczka kremu czy zakończeniu serii masaży rezultaty będą widoczne i długotrwałe. Zapobiegliwość ma też inne zalety Niektóre składniki powodują, że skóra pod wpływem promieni UV staje się bardzo podatna na podrażnienia i powstawanie przebarwień, a to oznacza, że nie należy ich stosować, kiedy jest słonecznie. Wniosek: przygotowania do sezonu letniego, warto zacząć w ferie… zimowe.

Wiosną osłabione, zniszczone włosy często wypadają. Formujemy zestaw obronny! Powinny się w nim znaleźć kosmetyki: szampon, odżywka, skoncentrowany środek zapobiegający utracie włosów (w formie ampułek lub specjalnego płynu), a także suplementy z mikroelementami i wyciągami ziołowymi. Uzbrój się też w cierpliwość, bo walka może być długa. – W przypadku wypadania włosów specjalne kapsułki trzeba łykać około dwóch lat. Mniej więcej tyle trwa pełen cykl wzrostu włosa. Jednak dobre efekty daje już suplementacja przez pół roku. Potem zrób miesiąc przerwy, a przez kolejny znów łykaj kapsułki. I tak na zmianę rok lub dwa. Tabletki zapobiegają utracie włosów, domowa kuracja kosmetyczna wzmacnia je. Zanim ją zaczniesz, wybierz się na zabieg odżywczy do salonu i poproś fryzjera o pomoc w wyborze preparatów pielęgnacyjnych.
Końcowe odliczanie: Poprawę zauważysz po 8-10 tygodniach przyjmowania suplementów i stosowania kosmetyków. Jeśli po pot roku nic się nie zmieni, idź do lekarza, bo wypadanie włosów może mieć podłoże hormonalne lub zdrowotne.

Stuprocentowej ochrony skóry przed promieniowaniem UV nie zapewnią ani kosmetyki, ani suplementy przeciwsłoneczne. Jednak zespołowo potrafią skutecznie zapobiec przebarwieniom, sprawią też, że opalenizna będzie równomierna i trwała. Ale uwaga! Przyjmowanie kapsułek, które przygotowują skóręna spotkanie ze słońcem; musisz zacząć nie później niż trzy miesiące przed planowanym urlopem. Dlaczego tak wcześnie? – Jeśli sięgamy po te preparaty tuż przed wyjazdem, możemy w ogóle zrezygnować z ich kupowania. Zawarte w nich składniki ochronne np. beta-karoten, muszą mieć czas na to, by zadziałać znacznie głębiej niż na powierzchni naskórka, jak to jest w przypadku kremów do opalania. Promieniowanie słoneczne powoduje powstawanie ogromnej ilości wolnych rodników, czyli cząsteczek, które uszkadzają zdrowe komórki skóry. Beta-karoten i inne przeciwutlenlacze zawarte w suplementach przeciwdziałają agresorom. Jednak muszą mieć czas, by przekonać do siebie receptory komórki. Dopiero po kilku tygodniach zostaną rozpoznane jako substancje przyjazne, a nie wrogie. Tylko jeśli będziesz łykała kapsułki codziennie przez 2-3 miesiące, zapewnią one skórze wysoki poziom ochrony przed promieniowaniem UV i wzmocnią działanie kosmetycznych filtrów przeciwsłonecznych.
Końcowe odliczanie: Kuracja przygotowująca do wyjazdu wakacyjnego (i na Mazury, i w tropiki) powinna trwać pięć miesięcy. Kontynuuj ją do września, października, a potem zrób półroczną przerwę.

Strefa umiarkowana
Lato jest wrogiem skóry ze skłonnością do zapalenia atopowego czy lojotokowego. Po chwilowej poprawie promienie UV i wysoka temperatura nasilają problemy. Wzmożone pocenie, ale też przesuszenie naskórka, alergeny, np. pyłki roślin, zaostrzają objawy: pojawia się świąd, wzmaga łuszczenie i zaczerwienienie. Dlatego -kurację u dermatologa polegającą na miejscowym smarowaniu specjalnymi maściami, doustnej terapii lekamisterydowymi i antyTnistaminowymi warto zacząć na przełomie lutego i marca. – Wiosną, kiedy zmiany skórne zaogniają się, trudniej osiągnąć poprawę. W przypadku AZS pomaga też pielęgnacja domowa – łagodzące kąpiele z emolientami, kremy natłuszczające. Ale ich stosowanie skonsultuj z lekarzem. Końcowe odliczanie: W przypadku atopowego lub łojotokowego zapalenia skóry kuracja lecznicza powinna trwać co najmniej dwa, trzy miesiące.

Nawet innowacyjne metody wymagają czasu, żeby wygładzić zmarszczki i poprawić kondycję skóry na dłużej niż kilkanaście godzin. – Większość kobiet o kuracji przeciwzmarszczkowej przypomina sobie w maju, a wtedy już jest za późno na najskuteczniejsze zabiegi . Bo wielu z nich nie wolno wykonywać, kiedy intensywnie świeci stonce ani wtedy, gdy jest bardzo zimno, zarówno niska, jak i wysoka temperatura plus promieniowanie UV mogą powodować podrażnienia. Koniec zimy to najlepszy moment na gtęboki piling kwasami czy fotoodmladzanie z użyciem lasera. Nawet jeden zabieg wystarczy, żebyś zauważyła poprawę, ale efekt rozświetlenia i wygładzenia cery będzie krótkotrwały. Dopiero po zalecanej serii skóra stanie się rzeczywiście mocniejsza, grubsza, a zmarszczki plytsze. Końcowe odliczanie: Kuracja twa minimum trzy miesiące, w serii powinno być co najmniej 3-6 zabiegów powtarzanych co kilka tygodni.

Jeśli po wakacjach lub częstych wizytach w solarium masz na skórze plamy pigmentacyjne, teraz jest najlepszy czas, by je wybielać. Seria zabiegów rozjaśni skórę, ale też zapobiegnie powstaniu nowych w nadchodzącym sezonie: — Chemiczne substancje wybielające, np. witamina C, kwasy AHA i zabiegi złuszczające, jak mikrodermabrazja czy pilingi chemiczne, rozjaśnią przebarwienia, ale też sprawią, że naskórek będzie podatny na podrażnienia i uczulenia pod wpływem promieni UV. Dlatego z plamami pigmentacyjnymi najlepiej rozprawiać się po powrocie z nart, ale na długo przed wyjazdem na majówkę. W czasie kuracji, nawet w pochmurne dni, musisz używać kremów z filtrami co najmniej SPF. Końcowe odliczanie: Kuracja rozjaśniająca trwa okoto trzech miesięcy. Zazwyczaj to sześć zabiegów u dermatologa raz na trzy tygodnie lub zabieg kosmetycznyraz w tygodniu przez co najmniej dwa miesiące.

Wiosenna dieta to w kalendarzu wielu Polek stały punkt przygotowań do lata Ale bywa, że wraz ze spadkiem wagi skóra na brzuchu, pośladkach, udach, ramionach czy kolanach staje się wiotka. – W tych miejscach najtrudniej ją ujędrnić, jednak jest to możliwe, pod warunkiem, że zareagujemy szybko. Jak? Dobre efekty daje tylko stosowanie kilku uzupełniających się metod, np. masaże manualne i mechaniczne (z użyciem odpowiednich urządzeń) plus działanie ultradźwięków, podczerwieni czy prądu. Cate szczęście, najnowsza aparatura upiększająca ma duże możliwości i nie trzeba już umawiać się na każdy rodzaj zabiegu oddzielnie. Na przykład w urządzeniu VelaShape wykorzystuje się jednocześnie promieniowanie podczerwone, podciśnienie, masaż mechaniczny i masaż prądem. Taki zmasowany atak pozwala uelastycznić skórę, pobudza krążenie i metabolizm komórek. W efekcie tłuszcz jest szybciej spalany, a ciało pozostaje jędrne.
Końcowe odliczanie: Wygląd wiotkiej skóry poprawi 4-6 zabiegów w ciągu dwóch miesięcy, efekty widać najlepiej po dwóch tygodniach od zakończenia kuracji. Jeśli mają się utrzymać dłużej, pamiętaj o zabiegu raz na trzy miesiące.

Walka z cellulitem powinna trwać cały rok. Ale nawet gdy przestrzegasz tej zasady, wiosną wydaje Ci się bardziej widoczny niż jesienią. To prawda, bo zwykle zimą mniej się ruszasz i więcej jesz, więc nierówności na udach czy pośladkach stają się wyraźniejsze. – Aby zapobiec takim zmianom, dobrze jest właśnie wtedy rozpocząć kurację antycellulitową – Najlepsze efekty przyniesie, jeżeli podzielimy ją na kilka etapów, dodamy do niej dietę ćwiczenia. Na początek przygotowanie, czyli kąpiele i zabiegi w kabiny prysznicowe, a do tego piling. Oczyszczona i wygładzona skóra jest gotowa do walki. Dopiero teraz endermologia czy masaże z użyciem ujędrniających kosmetyków zadziałają szybko i skutecznie. Co jeszcze dla Twojego ciata może zrobić kosmetyczka? Spytaj raczej, co Ty możesz dla niego zrobić. Spróbuj przestawić się na mniej kaloiyczną dietę, nie zapominaj o ruchu, nawet kwadrans gimnastyki zadziała, jeśli będziesz ćwiczyła codziennie. Pamiętaj o regularnym wmasowaniu kosmetyków antycellulitowych. Końcowe odliczanie: Przygotowanie ciata do kuracji wygładzającej trwa trzy tygodnie (1-3 zabiegi w tygodniu), redukcja cellulitu zajmie dwa miesiące (2 zabiegi w tygodniu). Chcesz, żeby rezultaty utrzymały się długo? Do lata umawiaj się u kosmetyczki na jeden zabieg w miesiącu.


Tagi: , ,
Kategorie: Masaż, Łazienki | Komentarze (0)

Zestaw wypoczynkowy

Autor: admin. Data: 17 mar 2010, 10:13.

Odpoczywać można w różny sposób. Odmładzająco na cały organizm działa także relaks w ruchu. Ale czy uda mi się aktywnie odprężyć w salonie kosmetycznym? Dzwonię, pytam, okazuje się, że to możliwe. Zapisuję się na masaż tajski. Skusił mnie opis: „joga dla leniwych”, poszczególne pozycje wykonuje się z pomocą terapeuty”. Ten rodzaj masażu do Europy dotarł z Tajlandii, ale pochodzi z ajurwedy. Łączy asany jogiczne z elementami akupresury. Ma ciało rozluźnić i dodać organizmowi energii. Ha, to musi być łatwe i przyjemne, pomyślałam. Początek zabiegu: przebieram się w przewiewne ubranie, które nie krępuje ruchów. Masażystka prosi, żebym się położyła, nie na miękkim łóżku, ale na podłodze, na macie do jogi. Zabieg rozpoczyna się od refleksologii stóp. Potem wykonuję według wskazówek terapeutki ćwiczenia rozciągające i rozluźniające. W ruchu jest całe ciało: nogi, ręce, przedramiona, barki, szyja. Ciągle zmieniam pozycję, przez kilka minut leżę na plecach, potem na brzuchu, na boku. Siadam, kucam, stoję. Staram się rozluźnić, ale niektóre pozycje okazują się skomplikowane, a nawet bolesne. Podczas gdy trudzę się nad kolejnymi asanami, masażystka uciska moje mięśnie dłońmi, przedramionami, łokciami, kolanami i stopami. Ma to pobudzić krążenie krwi i limfy. Z czasem poddaję się jej ruchom z większą ufnością. Ciało staje się mniej napięte, wreszcie wpadam w taneczny rytm – jeden ruch płynnie przechodzi w drugi jak w tai-chi. Taki masaż poprawia elastyczność stawów i zmniejsza napięcie mięśni. Może być świetnym uzupełnieniem treningów dla tancerzy czy sportowców. Dynamiczny, ani na chwilę nie pozwala wyłączyć się i przysnąć. Pełna sesja trwa od 1 do ponad 2 godzin. Mimo intensywnej pracy nie czuję zmęczenia. Przeciwnie, po zabiegu mam mnóstwo energii. Moja ocena? Masaż tajski to prawdziwa sztuka, dzięki kilku seansom sylwetka wydaje się smuklejsza, a ciało jest świetnie wygimnastykowane.
Pielęgnacja kojarzy mi się z obowiązkiem, i mniej z przyjemnością. Wizyta w gabinecie kosmetycznym to chwila wytchnienia. Ale zabiegi przeciwzmarszczkowe czy wyszczuplające nie zawsze pozwalają odpłynąć. A szkoda, bo zrelaksowane ciało regeneruje się skuteczniej i szybciej. Tylko czy takie odmładzanie przez odprężanie rzeczywiście działa?

Zamiast kremu seans w kołysce alfa. Albo joga dla leniwych. Czy relaks to skuteczny sposób na wygładzanie zmarszczek i zgrabniejszą sylwetkę?

AlphaLounger. Nigdy nie słyszałaś o czymś takim, ale może spotkałaś się z nazwą kołyska alfa lub leżanka dźwiękowa? To urządzenie, które emituje dźwięki powodujące, że w mózgu przeważają fale alfa – typowe dla głębokiego relaksu, np. tuż przed zaśnięciem, zaraz po przebudzeniu, podczas medytacji. Czyli w momentach, gdy organizm regeneruje się najlepiej. Kołyski alfa właśnie pojawiły się w polskich ośrodkach spa. Czy taki relaks daje widoczne rezultaty? Postanowiłam wybrać się na seans w kołysce. Już wygląd pomieszczenia, w którym stoi przypominająca gondolę leżanka, działa uspokajająco: ściany jarzą się błękitnym światłem, AlphaLounger otacza kokon z gęstego muślinu. Jestem lekko ubrana, a muszę położyć się na gładkiej powierzchni bez materaca, koca, poduszek. Kołyska jest twarda, ale okazuje bardzo się wygodna. Kosmetyczka włącza jeden z kilku programów. Po paru sekundach słyszę muzykę i urządzenie zaczyna wibrować. Spodziewałam się kojącego plumkania. Zamiast tego jest elektryczno elektroniczna melodia, jak z filmów s.f. Dowiaduję się potem, że choć spokojna, musi mieć moc utworów symfonicznych. Bo to natężenie dźwięków wprawia ciało w drgania. Jak? Włókno szklane, z którego wykonano kołyskę, świetnie przewodzi wibracje. Bujanie jest przyjemne, naturalne. Rytm kołyski dostosowuje się do mojego oddechu. Błękitne oświetlenie działa kojąco, likwiduje napięcia fizyczne i psychiczne. Dźwięki, wibracje, światło sprawiają, że już po paru minutach czuję się błogo. Podobnie jak podczas medytacji. Jestem przytomna, ale też jakby nieobecna, całkowicie odprężona. Gdy seans się kończy, wydaje mi się, że obudziłam się z drzemki, ale bez śladu rozespania, które zdarza mi się czasem po masażu w spa. Spoglądam w lustro, twarz wygląda na wypoczętą. Może nawet młodszą? Doceniam sztuczkę i marzę, żeby mieć takie urządzenie w domu. Albo w redakcji… Japończycy instalują je w biurach, bo naukowcy dowiedli, że po 30-minutowym relaksie w kołysce wzrasta kreatywność i łatwość przyswajania informacji. Trwałość efektów oceniam jako dobrą. Spokój i energię czułam jeszcze przez kilka dni.


Tagi: , ,
Kategorie: Elektryk, Masaż | Komentarze (0)